Gruzja

Gruzja

Nasze wakacje po raz kolejny zapowiadają się nieźle! Po Bałkanach przychodzi kolej na wyprawę, która będzie zupełnie inna od tej zeszłorocznej. Ale może od początku… O tym, że w roku 2014 uderzamy na wschód wiedzieliśmy już bardzo dawno temu. Te tereny od dłuższego czasu nas intrygowały, a wysłuchane opowieści i przeczytane dziesiątki wpisów na blogach podróżniczych potęgowały chęć zobaczenia tych terenów na własne oczy. Trasa ewoluowała w naszych głowach bardzo długo. Wiele czynników zmuszało nas do ciągłych zmian planów. Tak przekształcała się nasza trasa:

Plan nr.1: Wyjeżdżamy rowerami z Rzeszowa i dostajemy się do ukraińskiej Odessy, aby wsiąść w prom towarowy, który przetransportuje nas do gruzińskiego Poti.Morze Czarne (16) (1)

Minusy: prom przypływa kiedy mu się spodoba, nie wiadomo czy zechcą nas wziąć na pokład; koszt promu to ok 100$; konflikt na wschodniej Ukrainie; czas tego kawałka trasy to aż 16 dni.

Plan nr. 2: Pewnego pięknego czerwcowego dnia, podczas rozmowy na facebook’u uświadomiliśmy sobie, że nie tak daleko mamy do Iranu, i jakby się uparł to nawet można zrobić tak, żeby był po drodze. :) Z racji tego, że w takim wypadku wyprawa potrwałaby minimum 3 miesiące, postanowiliśmy podgonić trochę samolotem. Od pomysłu do realizacji nie minęło dłużej niż pół dnia – już wieczorem mieliśmy bilety. Było to rozwiązanie o tyle dobre, że omijaliśmy wszystkie minusy z punktu pierwszego, a w cenie nieszczęsnego promu, zdobyliśmy bilety z Warszawy do gruzińskiego Kutaisi. Jakiś czas po tym rozpoczęliśmy starania o wizę do Iranu, które to już nie jednemu podróżnikowi sprawiły problemy. Koszt takiej wizy to 80€. 30€ kosztuje kod z irańskiej agencji turystycznej, który po wyrobieniu trafia do ambasady w Warszawie i po wpłacie 50€ teoretycznie można cieszyć się otwartymi drzwiami do Iranu. No właśnie – teoretycznie. Po pierwsze jest to proces dosyć czasochłonny (ok. miesiąca) i kosztowny. Ale jak to się mówi – jak się bawić to się bawić. Pogodziliśmy się z tym i skrupulatnie wysyłaliśmy do Iranu potrzebne dokumenty. Po jakimś czasie pani Zahara poinformowała nas, że irańskie MSZ wydało nowe wytyczne dotyczące podróżowania rowerem po Iranie. Konieczny jest przewodnik, który przez całą trasę będzie jechał za nami samochodem, dodatkowo trzeba mieć dokładnie zaplanowaną trasę. A co najlepsze – taki ‚przewodnik’ kosztuję 165€ ZA DZIEŃ. Patrząc na to, że planowaliśmy tam być około dwóch tygodni koszt wizyty w Iranie wyniósłby jakieś 11 000zł. Coś tam uzbieraliśmy na wyprawę, ale no bez przesady :) Dokładnie zaplanowana trasa? Przewodnik? Nieeee to nie dla nas. :) iran_10

Minusy: biurokracja; Iran nie na naszą kieszeń.

Plan nr. 3: Przeglądając dalej mapę, i warte odwiedzenia tereny od razu wzięliśmy pod uwagę północny Irak, czyli Kurdystan. Teren niesamowity pod względem krajobrazów i świetnych Kurdów. Do 2013 roku teren bezpieczny i chętnie odwiedzany. I co ważne – nie trzeba wiz. Uruchomiliśmy kilka kontaktów i od osób które właśnie przebywały w Kurdystanie otrzymaliśmy jasną odpowiedź: Wczasy 2014 w Kurdystanie? Lepiej zmieńcie plany. Odpowiedź na nasze pytanie stała się przestrogą dla innych. Sytuacja w tym rejonie jest bardzo napięta. Krajobrazy to jedno, ale bezpieczeństwo również wydaje się być ważne :) Wioski-Kurdyjskie

Minusy: według informacji z pierwszej ręki – teren niebezpieczny.

Aż w końcu, po wielu przemyśleniach, analizach, rozmowach i wypitych przy nich browarkach wymyśliliśmy! Głównie skupiamy się na dwóch państwach – Gruzji i Armenii, mamy zamiar zjeździć je wzdłuż i wszerz. :) Podobno warto – sprawdzimy to!

Ostecznie: Siódmego sierpnia o 23:59 wsiadamy w busa do Warszawy, ósmego sierpnia wieczorem z lotniska Chopin Airport wylatujemy do gruzińskiego Kutaisi. I tu rozpoczynamy tegoroczną przygodę! Mamy około 3 tygodni na Gruzję, następnie około 2 na Armenię. Po drodze odwiedzimy Górski Karabach, czyli jedną z autonomicznych części Azerbejdżanu. Później dostajemy się nad tureckie jezioro Van i stamtąd koleją TransAzja na zachód kraju, do Ankary. Następnie przez Bułgarię planujemy dostać się do Rumunii – która w tamtym roku nas niesamowicie urzekła. Odwiedzimy starych znajomych, przejedziemy przez Karpaty i odwiedzimy polskie wioski na północnym-wschodzie kraju. Jeśli sytuacja na to pozwoli, do domów wrócimy przez Lwów. Może to wyglądać na skomplikowane, dlatego nie będziemy się dokładnie rozpisywać co chcemy zobaczyć – to wszystko opiszemy w newsach z trasy i relacjach po podróży. Poniżej mapka pokazująca z grubsza naszą trasę:

mapa rozjechani

(kliknij, aby powiększyć)

Tak jak wspominaliśmy, ta wyprawa będzie dla nas zupełnie czymś nowym. Przede wszystkim wyjeżdżamy poza Europę. Czekają nas wymagające podjazdy w górach Kaukazu, przejazdy po armeńskich bezdrożach w palącym słońcu. Jednak mamy nadzieję, że gruzińskie wino będzie lekarstwem na wszystkie trudy podróży. :)

W razie pytań zapraszamy do zakładki Kontakt. Serdecznie pozdrawiamy, życzymy udanych wakacji! Trzymajcie za nas kciuki!

Odpowiedz na „Paweł WilkAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>